Część jest prowadzona na bieżaco, część przeniesiona ze starego bloga i z różnych miejsc po kawałku. Najbardziej stare czasy są odtworzone z pamięci.
200801 maj 20092007
Od marca turystyka rozliczana jest bezpośrednio przez NESTO. Rzym na weekend majowy. NESTO otwiera filię w Warszawie przy ulicy Wolskiej.
Maciej pracuje przez wakacje, super gość. Magda od września przyłącza się do ekipy. Logicznie oddziela się dział turystyki na własny rozrachunek.
2006
Wyjazd na Rodos. Kolejny wzrost firmy. Kolejny atak Marty, tym razem przez nadmiar słońca. Jesienią Ateny i Peloponez.
2005
Wzrosły obroty firmy. Na koniec roku jednak pojawił się dołek, bo ograniczyłem sprzedaż IT i była przerwa z sprzedaży odżywek.
2004
Dla zaformalizowania sprzedaży i z uwagi na własne pomysły założyłem działalność NESTO.
Odszedłem z Tremark. Marta zaczęła prace ze mną. Między innymi przez stażystkę chyba zachorowała, bo nerwy jej nie służą.
2003
Trochę lepiej w Tremark. Koleżance robiąc sklep internetowy zrobiłem kopię dla siebie i jak przyszło zamówienie rozpocząłem sprzedaż suplementów najpierw na jej konto.
2002
Po trzech miesiącach wyszedłem z pracy ... Miałem chwilę wolnego, ale nie było łatwo znaleść coś super.
Znalazłem coś, ale mało płatne, za to dla mnie ciekawe - Tremark, czyli sprzedawałem komputery i oprogramowanie.
Zmieniłem mieszkanie z Natolina na Grochów. Po opłaceniu mieszkania zostawało 150 na telefon, bilet i jedzenie. Zaczęły się fuchy.
2001
Do Warszawy przyjechała koleżanka z PLAS z Lubina. Nic jednak z tego nie wyszło. Poznałem Martę i spotykaliśmy się dość często. W grudniu zapowiedziałem, że nie przedłużę umowy. Powodem była sytuacja w firmie. Główny udziałowiec zajął się nią osobiście i jak służnie przypuszczałem chciał wyciągnąć kasę z firmy.
2000
W szkole nie miałem etatu, a w KERZE jednak się wypadliłem. Zarobki rzędu kilku średnich krajowych, ale brak snu dał się
we znaki. Odszedłem z KERY, aby przeżyć ;) Po pracy w szkole zacząłem pracować w agencji merchandisingowej Plas, wg bosa trzecia wówczas w Polsce.
Z czasem wciągnęła mnie tak bardzo, że zapomniałem o fuchach, innych źródłach dochodu i z monopolizowała życie
1999
Praca w szkole. W KERZE przy organizacji dystrybucji. Przez chwilę w redakcji PASMO, ale kierownik ... nazwiskiem prawie jak Kowalski
zwijał klientów, czyli okradał z prowizji. Tym samym się rozstałem z nimi. Tego roku też hmmm inicjacja.
1998
Od początku roku zaangażowałem się w firmę koleżanki rozstając z BigVentem.
Firmę założyła w grudniu. Kredyty. W styczniu zmieniły się przepisy. Kolega, który miał niby wszystko znać okazał się być pracownikiem firmy od kredytów, ale sam nic nie załatwiał.
Zmiana działalności na sprzedaż reklam w prasie i hurtowy handel kosmetykami.
Byłoby nieźle, ale trzeba pracować. Wróciłem z Podlasia do Warszawy bez kasy, z długami i bez pracy.
Dobrze, że wcześniej, a nie jak koleżanka.
Szkoła tym samym również poszła się ...
Z uwagi na potrzeby zacząłem od akwizycji, czyli towar na plecy i w miasto.
Pięć tygodni, odłożonych około 1600 i jak dostałem propozycję pracy w sprzedaży w agencji reklamowej nie myślałem długo.
Pracowałem dwa miesiące z hakiem do dnia kiedy szefa zdradziła żona i zaczął pić = zapomniał o wypłatach, klientach etc. Uciekło mi tak prawie 2000 prowizji, ale umową na "gębę", a jak zapomniał o klientach to tym bardziej i pracownikach.
Zarobiłem niewiele, bo dopiero zaczynało się kręcić. Swoją drogą też przesadziłem faksując do dostawców i prosząc o oferty nie w imieniu pracodawcy.
Przy okazji wyszło, że na 30% towarów dostałem ceny z ulicy lepsze niż on. Był jednak urażony. Fakt bez porozumienia.
Później przez chwilę pracowałem w redakcji Trade Magazine, gdzie poznałem ciekawą osobę. Później w firmie KERA, od dystrybucji ulotek i od września w Szkole Podstawowej nr 310 jako nauczyciel informatyki, bo nie było kogoś z uprawnieniami.
Pieniądze żadne, ale najpierw zależało mi na ZUS-e, a później to polubiłem. Kasę miałem z KERY, z czasem nawet sporą. We wrześniu też kupiłem pierszą komórkę prywatną 501023969.
1997
W lecie poznałem przez yahoo Joannę z Imielina. Spotykaliśmy się bardzo często przez trzy miesiące. Później rozstaliśmy
się dość szybko, kiedy dowiedziałem się o kilku przemilczeniach.
Zmieniłem pracę na BigVent - sprzedaż oprogramowania ERP i nieco zaangażowaniem w Amway. Zmiana pracy jednak nie była chyba najlepszym rozwiązaniem, ale ...
1996
Z kończem 1995 zakończyłem umowę o pracę, bo przyszła decyzja o redukcji załogi. Ja byłem najmłodszy. Myślę, że wyszło mi na dobre, firmie nie.
Zanim sie skończyło zawołali mnie na zlecenie. Ktoś musiał umieć pracować w laboratorium ;). Krewna pewnego ministra obiecała pomoc, ale .. owszem podpowiedziała o wakacie miesiąc po fakcie.
Zbiegiem okoliczności tego dnia miejsce się zwolniło, bo kandydat się poddał.
Porozmawiałem w potencjalnym szefem w Łodzi i ... miałem jeździć po wsiach i analizować mleko od krów. Studiować mogłem ... tylko nie wiem kiedy, bo na zjady wyrwać byłoby się trudno.
Podziękowałem, bo zarabiałbym mniej niż w laboratorium. Zapakowałem sie i wyjechałem do Warszawy 9 maja.
Szukałem mieszkania, ale nie było łatwo, albo nie miałem rozeznania.
Wróciłem przed północą. Mama powiedziała, że będzie niedługo dzwonił człowiek ws pracy do mnie.
Kilka miesięcy wcześniej przez redację Młodego Technika podałem ogłoszenie o chęci pracy w Warszawie.
Porozmawiałem z przyszlym szefem i umówiliśmy się na kolejny dzień.
Spakowałem się i rano pojechałem pociągiem do stolicy. Ostatnie kilkaset metrów mnie zaskoczyło. Bruk na Ludwinowskiej.
Warszawa Pyry, Farbiarska. Porozmawiałem bardzo wstępnie. Później trafiłem do agencji nieruchomiści przy Marszałkowskiej w pobliżu Pl. Konstytucji.
Taka w mieszkaniu. Zbierali kasę, ale choć dziś bym nie zaufał, to wówczas zapłaciłem za poszukiwania. Dostałem dwa telefony.
Umówiłem się pod pierwszym adresem. Kobieta chciała kasę, więc potrzebowałem wyjąć gotówkę (realizacja czeku).
jak do niej dotarłem przy al. Niepodległości, ktoś mnie ubiegł i słyszałem rozmowę przez drzwi. Podziękowałem Bogu, że on był pierwszy.
Przywitałem się i pożegnałem z tą starszą gderliwą panią i zadzwoniłem pod drugi numer.
Kilka minut i zostawiłem za mieszkanie i bagaż. Wróciłem na weekend do Sierpca.
W poniedziałem reżyser pokazał mi co się w firmie robi, tak poza opieką nad około 20 komputerami miałem testować sprzęt do montażu liniowo itp.
We wtorek 14go zacząłem pracę. Zarobki na Warszawę może nie super, ale wszystko świadczenia bez migania się, co w firmach prywatnych nie było częste.
Rozwijałem się, uczyłem, międzyczasie zdałem egzaminy na programowaniu i dostałem na SGGW na Wydział Ekonomiczno-Rolniczy z myślą o handlu zagranicznym.
1995
2 stycznia podpisa umowa z SHiUZ (Stacja Hodowli i Unasieniania Zwierząt) jako laborant. Minimalne niemal wynagrodzenie, ale w Sierpcu to było coś.
Umowa .. najpierw ciekawie podpisana, bo w starych kwotach przed denominacją, czyli zarabiałbym majątek.
W wakacje byłem na uropie w Kałobrzegu. Mieszkałem u chrześcijanina, a trafiłem do ich pensjonatu z ogłoszenia na tablicy zgoru w Ciechanowie.
1994
W styczniu podczas kolędy poprosiłem o usunięcie z listy parafian. Efekt - mamusia pogoniła mnie z domu. Zamieszkałem w kaplicy zboru w Płocku, gdzie akurat potrzebna była osoba. Tak, aby ktoś był.
Mieszkanie w Płocku mi nie służyło. Coś z klimatem, albo czymś w powietrzu. Zacząłem chorować i nie można było wykryć o co chodzi.
Kiedy założyłem konto, i mamusia nie mogła odbierać moich pieniążków, które znikały poprosiła, bym wrócił. Zdrowie nie dopisało i wróciłem.
W lato praca na działce, różne dorywcze prace i aby mnie do woja nie zgarnęli dokumenty zabrałem w ostatniej chwili z uczelni i złożyłem na programowanie.
Informatyka ? Tak, ale ze strachu, bo nie rozumiałem tego. Egzamin ... 11 osób na miejsce i udało się.
Już w komisji poborowej byłem wcześniej i miałem warunkowe odroczenie na czas egzaminów. Miałem być w Toruniu w jednostkach obrony chemicznej.
Jesienią zacząłem szukac pracy. W "pośredniak" wiary nie miałem, więc nie rejetrowałem się. Będąc tam jednak z kimś dowiedziałem się o kursie dla wybranych,
w zakresie aktywnego poczukiwania pracy.
Trochę testów, ćwiczeń. W końcu sam przez dwa tygodnie odwiedziełem przynajmnie dwa razy wszystkie firmy w mieście, od kiosku po browar.
Miałem jedną propozycję. Po uzyskaniu informacji od znajomych podziękowałem.
Później moja p. profesor z technikum podpowiedziała o reklamie w kablówce (tej nie miałem), że szukają pracowników do SHiUZ.
Poszedłem do niej. Porozmawialiśmy. Zarejestrowałem się w pośredniaku, poprosiłem o skierowanie. Nabór był zamkniety. Mieli 6-7 kandydatów, ale po rozmowie ustaliliśmy, że zaczynam za dwa tygodnie, czyli od początku 1995.
Międzyczasie jeszszcze jesienią spotkałem sie z prezentacją systemu Billa Brita. To taki odłam Amway. Natchnęło mnie to pewną ideą, choć nie podjąłem wówczas współpracy.
1993
Kolejna olimpiada, ale poszło mi nieco gorzej, ale też już na poziomie regionu (kilku wojewówdztw). Matura cienko, ale zaliczona. Dostałem się na Politechnikę Warszawską Wydział Budownictwa i Marzyn Rolniczych w Płocku. Kierunke chemia organiczna i w planach specjalizacja z przerobu ropy naftowej.
1992
Zostałem prezesem szkolego PTTK, Podczas konkursu z wiedzy o ochronie środowiska zająłem czwarte miejsce w województwi i wygrałem odtwarzacz wideo (mogłem jednak wybrać wycieczkę do Budapesztu dla dwóch osób). Teraz wybrałbym wyjazd. Olimpiada z wiedzy rolniczej. W półfinałach regionu.
1991
Większe zaangażowanie w naukę chemii. W czasie letnich praktyk nauka niemieckiego. Zrobiłem test. Ci co byli na praktykach ... tylko dwie osoby, czyli te, które uczyły się samodzielnie, znały więcej niż 20 słowek z niemieckiego po 2 latach nauki. Pouczyłem się i później to zaowocowało.
1990
We wrześniu wyjazd na praktyki zawodowe do Pragi czeskiej. Nauka hiszpańskiego - samodzielny trzymiesięczny kurs. Rozbiórka starych zabudowań w Miłobędzynie.
1989
Śmierć ojca w styczniu. Poza tym poważnie narozrabiałem i w nagrodę nie pojechałem do Berlina jeszcze przed upadkiem muru. Co do poziomu edukacji, to miałem przewagę. Trójka w mojej szkole to dobra czwórka na większości wiosek. Dziękuję polonistce.
1988
Dziewięć trójek na półrocze, z polaka się obroniłem przez zakuwanie jedną noc. Choroba ojca w marcu(rak mózgu). Jednak do technikum, ale rolniczego.
1987
Korbielów, dołek naukowy. Olsztynek i Olsztyn jesienią. Dwie pałki na półrocze : z ruska i polaka.
1986
1985
Złotowo w lecie, 6 tygodni u rodziny. Łomot za palenie papierosów - wyszło na jaw kiedy się ztrułem.
1984
Boguś lat 18 dołączył do klasy. Papieroski.
1983
Faraon, czyli jeden z kolegów rządzi w klasie. Szybko przeciął mój kawałek.
1982
W szkole mam skywkę kogut. Zmiana mieszkania na większe przy Marchlewskiego 27, również na parterze.
1981
Pamiętam z tego czasu opowieść ojca o czołgach w nocy i sam przez kilka niedzieli widziałem żołnieży na skrzyżowaniach z karabinami.
1980
Pierwsza klasa w SP nr. 3 w Sierpcu. Fantastyczna wychowawczyni, później zresztą była dyrektorką.
1979
Przedszkole w pobliżu browaru w Sierpu. Poznałem kilka osób, z którymi później uczyłem się w podstawówce i sąsiadkę.
1978
Zerówka przy SP nr 3. Chciałem jak widać wcześniej do szkoły, ale się nie udało.
Mama pomogła zapisała. Nawet przyjęli, ale stwierdzono, że jestem zbyt drobny i zbyt dziecinny, aby przejść do pierwszej klasy.
1977
Z tego czasu wiele nie pamiętam, ale chyba wówczas była reorganizacja dospodarstwa. Scalenie w PGR-ze w Miłobędzynie spowodowało,
że zabrano kilka ha tuż przy domu, a w zamian dali więcej, tylko za wsią, gorszej ziemi i na zboczu, gdzie można było np. robić zbiór, ale tylko ręcznie, a nie kombajnem.
Na miejscu gospodarstwem zajmowali się rodzice ojca, a on dojeżdzał tam po pracy, praktycznie codziennie.
1976
Urodziła się w kwietniu siostra Agata. Zmarł w grudniu dziadek ze strony mamy.
1975
Przeprowadzka do Sierpca do mieszkania przy dawnej ulicy Marchlewskiego 4 (obecnie Jana Pawła II).
1974W tym czasie sporo chorowałem. Dość poważnie. Częściej byłem w szpitalu, niż w mieszkaniu w Miłobędzynie k. Sierpca.
1973
22 luty. Tego dnia urodziłem się w szpitalu w Sierpcu. Początek dość trudny. Ważyłem tylko 1700 gramów, co niegdyś nie wróżyło dobrego startu w życie. Krzywica i dwie przepukliny. Jednak z przepubklinami i krzywicą się udało.
1972
Poznali się moi rodzice.
1968
W tym czasie z horyzontu zniknęli Gunnar i Vera. Po tym czasie nie miałem informacji co się z nimi dzieje. Wiem, że nadejdzie dzień, gdy ich odnajdę.
1957
Tata zakończył słuzbę w marynarce wojennej.
1954
Tata trafił do armii.
1940
W styczniu urodziła się moja mama, była pierwsza z dzieci.
1934
W maju urodził się jako pierwsze dziecko mój ojciec.
1916
Urodziła się moja babcia Stefania ze strony mamy.
1905
Urodził się mój dziadek Marian ze strony taty.
1901
Urodziła się moja babcia Apolonia ze strony taty.
1896
Urodził się mój dziadek Jan ze strony mamy.
Lista miejscowości, w których byłem lub w jakiś sposób stały się dla mnie ważne:
Bledzewo - tu padł mój drugi i trzeci rekord w pływaniu.
Bożewo - przystanek autobusowy przy wyjazdach do babci.
Częstochowa - tu byłem na pielgrzymce.
Grodnia - stąd pochodzi moja mama.
Łąck - pewnej czercowej niedzieli zażywałem kąpieli w jeziorku, jeszcze za czasów podstawówki.
Łęczyca -
Łowicz - regionalny oddział firmy, w które pracowałem w 1995.
Miłobędzyn - tu mam dwie działki 2100 i 800 m2. Chętnie sprzedam ;).
Mochowo - obecnie tu zamieszkuję. Pierwszy raz byłem w '89 odwiedzając koleżankę z klasy.
Pajęczno - tu jeszcze nie byłem.
Płock -
tu spędziłem część studiowania i mieszkałem okolo trzech miesięcy.
Praga - miasto w Czechach, mieszkałem tam w czasie praktyk przez miesiąc we wrzesniu '90. Fajno było.
Przysucha - skąd pochodzi moja dawna sympatia.
Radom tu byłem tylko na delegacji w marketach.
Sierpc - tu się urodziłem i wychowałem. Miasteczko spokojne, sporo emerytów i jak pamiętam do pracy na sprzątaczkę potrzebne są studia.
Skierniewice
Studzieniec - w tej miejscowości spędziłem pięć lat, codziennie dojeżdzając najpierw autobusem, później rowerem, w końcu spodobało mi się chodzić pieszo. To było Techniku Rolnicze w Studzieńcu, i dlatego jestem technik rolnik.
Tymianki - miejscowość pochodzenia Stana Tymińskiego, co onegdaj w wyborach prezydenckich startował. Z tej miejscowości pochodzi też moja dawna przyjaciółka.
Warszawa - Tu jest filia firmy. Na rynku warszawskim jestem od 1996 i najlepiej się tu czuję.
Żuromin
Opinogóra
Nabeul
Franciszkowo
Poniatowo
Bełchatów
Bytom
Żywiec
Szczawnica
Nowy Targ
Zakopane
Karlov
Kraków
Wieliczka
Olsztyn
Olsztynek
Zgorzelec
Zielona Góra
Lubin
Lublin
Gdańsk
Sopot
Gdynia
Szczecin
Poznań
Kołobrzeg
Piła
Tczew
Malbork
Złotowo
Krzyżanowo ?
Stargard Gdański
Berlin
Piaseczno
Wołomin
Pruszków
Milanowek
Raszyn
Łomianki
Teresin
Terespol
Biała Podlesta
Poznań
Mława
Plock
Gostynin
Katowice
Nasielsk
Kutno
Gubin
Wrocław
Polkowice
Toruń
Kamejros
Kamiros
Rodos
Faliraki
Lindos
Panormitis
Kolonia
Simi
Oświęcim
Natolin
Grochów
Imielin
Pyry
Marysin
Praga
Ostrów Wlkp.
Serpelice
Pieniężno
Skępe
Rościszewo
Pieniężno
Brudzeń
Lubin
Sosnowiec
napisał, Andrzej Wilczak